
Nie wiem czy spotkaliście się kiedyś z metodą nauczania angielskiego nazywaną dramą? Ja po raz pierwszy miałam z nią styczność na początku 2000 roku jako uczeń. Uczestniczyłam w kursie języka niemieckiego, w którym lektorka wykorzystywała elementy dramy. Polubiłam ją od pierwszego klaśnięcia za jej efektywność i atmosferę, którą udało się stworzyć. Dzisiaj jestem po drugiej stronie tej zabawy i często sama wykorzystuje elementy dramy do nauczania angielskiego we wszystkich grupach wiekowych, od małych dzieci po seniorów. Drama pomaga stworzyć i skonsolidować grupę. Myślę, że z powodzeniem można ją stosować na szkoleniach niejęzykowych do budowania zespołu. Drama potrafi przybliżać ludzi, rozbawić i co najważniejsze dla mnie, pomaga przełamać nieśmiałość i barierę językową. Lubię zaczynać zajęcia od dramy, ponieważ wprowadza w dobry nastrój i pomaga rozruszać towarzystwo. Ponieważ w tym roku uczę tylko dzieci i to w wieku od 4 o 10 lat przestudiowałam temat jeszcze raz i wprowadziłam nowe zabawy, o których chciałam Wam opowiedzieć
O co chodzi z ta dramą?

Drama, w nauce angielskiego angażuje nasze ciało, które służy do wyrażania emocji, pokazywania słów/wyrażeń oraz rytm, który wyklaskujemy/wystukujemy/wytupujemy i równocześnie mówimy. Ruch pomaga przełamywać bariery w mówieniu. Wyklaskiwanie wymaga skupienia, żeby zapamiętać i prawidłowo odtworzyć rytm i do tego wypowiedzieć poznawane na zajęciach frazy. Drama w prostej formie pomaga w zapamiętaniu i powtarzaniu słów i prostych zdań. W trudniejszej formie wymaga kreatywności do odtwarzania scenek, ilustrowania przy pomocy naszego ciała przeczytanych historyjek, zjawisk, poleceń, czy wyrażania emocji. Wcale nie trzeba mieć zdolności aktorskich, żeby uczestniczyć w takich zajęciach. Chodzi o zabawę i zaangażowanie. Ale jak to wygląda w praktyce?
Drama na lekcjach z najmłodszymi
Jeśli mam byc szczera w pracy z dziećmi zawsze największy problem sprawiało mi zaangażowane wszystkich do danego zadania. Jeżeli ćwiczenie wykonywała jedna lub dwie osoby zawsze reszta w tym czasie się nudziła i zaczynała się niecierpliwić. Nie odkryje Ameryki stwierdzeniem, że właśnie z nudy rodzi się na lekcjach bałagan. Żeby temu zapobiec zawsze starałam się wymyślić okrzyk lub jakieś zadanie dla reszty, która czekała na swoja kolej. No ale nie zawsze się da, nie zawsze chcemy okrzyków i hałasu na zajęciach . Cóż, ćwiczenia z dramy pomagają zaangażować wszystkich. Podam Wam kilka ćwiczeń, które wykorzystuje na zajęciach, a jeśli chcecie więcej polecam kanał na YouTube Kids English Theatre dla młodszych dzieci i kanał Davida Farmera dla starszych i dorosłych. Jest to kopalnia pomysłów, które możecie skopiować lub dostosować do własnych potrzeb
Podstawowe ćwiczenia z dramy
Ćwiczenia w okręgu
- 1. Pass a clap/pass a signal – dzieciaki stoją w okręgu i za zadanie mają podać sobie klaśnięcie, czyli musi ono przepłynąć po kolei jak fala przez wszystkich, aż znów wróci do nas. Możemy podawać jedno, później kilka klaśnięć, można to robić szybko, jeszcze szybciej, wolno, i dla zwiększenia emocji można zmieniać kierunki. Na pewno pamiętacie z dzieciństwa zabawę w puszczanie iskierki? Polega ona na ściśnięciu ręki sąsiada po kolei, tak długo aż iskierka przejdzie przez wszystkich i wróci do nas. Ja nazywam to ćwiczenie pass a signal i w ten sposób zaznajamiam dzieci z podawaniem gestu. Jak już wszyscy rozumieją i wiedza jak podawać sobie iskierkę można puszczać różne gesty lub zadania. Przykładowo proszę o wyobrażenie sobie, że trzymam małą piłeczkę i wypuszczam ją po ziemi, a wszyscy muszą ją przeskoczyć po kolei (jump over a big/small ball). Zaczynam od małej piłki, a kończę na piłce plażowej. Można podawać sobie ciężką walizkę lub miękkiego kociaka. Wszystko zależy od wieku i umiejętności grupy i od naszej wyobraźni oczywiście. Moim celem zawsze jest to, aby finalnie ćwiczenie prowadził ktoś z grupy, a ja siedzę i popijam kawkę;).
- 2. Kolejna wariacja tego ćwiczenia jest przeróbką znanej w Polsce lat 90tych zabawy w deo riki tiki (znacie?) , gdzie stoimy w kole i każdy swoją prawą dłoń kładzie otwartą na lewej dłoni sąsiada, tak że każdy ma jedna dłoń na wierzchu, drugą pod dłonią osoby z drugiej strony. Zaczynam zabawę prawą ręką przyklaskując prawą dłoń sąsiada i wracam ręką na pozycje startową. Sąsiad przyklaskuje kolejnemu i tak dalej w koło. W ten sposób lubię uczyć wyliczanek jak np. eeny meeny miny mo. Do rytmu mówimy razem wierszyk, a na kim wierszyk się skończy ten próbuje uciec ręka przed klaśnięciem. Tu gra się kończy i wybieramy inna osobę, która zaczyna od nowa.
- 3. Zip Zap Boing – moja ulubiona obozowa zabawa dla starszych dzieci. Zachęcam do obejrzenia sobie filmiku bo dobre opisanie może być niemożliwe:). Powiem tylko, że każde słowo ma gest do zapamiętania i tak na zip podajemy klaśniecie do sąsiada i mówimy zip, na zap „strzelamy” z rąk do kogo chcemy i mówimy zap, na boing wyskakujemy do góry i odbijamy ruch z powrotem. Przy tej zabawie jest zawsze dużo radości i emocji.
- 4 rzucanie miękkiej piłki/poduszki, balona – wykorzystuje do powtórek wszystkiego ze wszystkimi. Na pewno znacie to ćwiczenie. gdzie stoimy w kole i z małymi dziećmi rzucamy poduszkę/miękką, dużą piłkę (standardowe piłki lubią uciekać i toczyć się po całej sali, a tego nie chcemy) i np. witamy się rzucając poduchę mówimy Hello Igor, a Igor rzuca z powrotem i wita się ze mną mówiąc hello teacher. Można prosić o powtórzenie słowa przy rzucaniu i wymyślić sobie sekretne słówko secret word, które jeśli ktoś je wypowie nie można złapać poduchy. Można zmienić kolejność, można prosić o dokończenie zdania I like….. itp. Ze starszymi używam do tej zabawy balona, który przy powtarzaniu nie może spaść. Odbijamy i powtarzamy słownictwo, dokańczamy zwroty, aż balon spadnie. Jeśli ćwiczymy narastająco słowa tj kolejna osoba powtarza słowo poprzednie i dodaje swoje, można podbijać samemu balon tak długo aż wypowie się nowe słowo i wtedy można balon podać dalej. Zaangażowanie ruchowe sprawia, że wszyscy chętnie powtarzają słowka i nie myślą o wstydzie.
Wyklaskiwanki
1. Pass a signal – siedzimy w kole i do prostego rytmu wyklepywanego na kolanach i rękach wymyślam sygnał np. one, two, three, four, yellow, green. Powtarzamy razem i później po kolei odtwarzamy go, każdy po kolei po jednym słowie i klaśnięciu. Przy liczeniu możecie milczeć i sprawdzić, czy dobrze policzyli liczbę uderzeń. W ten sposób powtarzam słownictwo z najmłodszymi. Nie mam zdolności muzycznych, ale tak naprawdę można w ciekawy sposób wyklaskać każde proste zdanie i pobawić się później w zmianę głosu na śmieszny, szept, głos gruby, piskliwy i puścić taki sygnał w obieg.
Zabawy typu freeze
1. Freeze/dance – tą zabawę na pewno znacie. Wszyscy tańczą do muzyki i na freeze/zatrzymanie muzyki każdy zamiera i nie może się ruszyć. W wersji bezprądowej można wymyślić polecenia typu wash your hair, climb a mountain, a na sygnał np. dzwonek wszyscy musza zastygnąć w pozie.
2. Freeze frame to wersja dla starszych, gdzie czytamy książkę z ilustracjami i wybieram scenkę/zatrzymaną klatkę, którą należy odtworzyć za pomocą własnego ciała. Trudność polega na tym, że każdy musi mieć jakąś role do odegrania (nawet drzewo, czy chmura jest rolą). Nie chodzi tu o odegranie scenki, a na zastygnięciu nieruchomo w pozach ilustrujących dane wydarzenie. Można zrobić zdjęcie i później je opisać lub podzielić grupę na 2 drużyny i każda imituje inną scenkę ze znanej im historyjki, a drużyna przeciwna musi zgadnąć co to za scena.
Książki i pomoce na zajęcia

Zabawy w dramie nie wymagają żadnego przygotowania oraz wielu pomocy naukowych. Wystarczy poduszka lub pluszaki do podawania i dużo wyobraźni. Na zajęciach mogą się przydać woreczki z ryżem do noszenia na głowie i rzucania do celu i duża pluszowa kostka z kieszeniami do wkładania karteczek z poleceniami. Jeśli pracuję z historyjkami staram się wybierać książki, które angażują czytelnika. W przypadku najmłodszych świetnie sprawdzają się te autorstwa Nicka Sharratta jak „Ketchup on your cornflakes?”, czy „Don’t put your finger in the jelly Nelly”. Po więcej zabaw zachęcam do obejrzenia poleconej stronki, która jest kopalnią świetnych zabaw, a wiadomo obraz wart tysiąca słów.

