Warszawa naszymi oczami.

Pojechaliśmy pierwszy raz do Warszawy. No tak, nigdy specjalnie nie przepadaliśmy za miastami, ale w końcu postanowiliśmy pożyć kilka dni życiem miejskim. Kiedyś w ten sam sposób zwiedziliśmy Wrocław i Kraków i muszę przyznać, że taka odmiana na kilka dni bardzo nam się spodobała. Przed wyjazdem oczywiście miałam masę uprzedzeń co do stolicy, że będzie za głośna za duża za brudna i za nowoczesna. Miło jednak nas zaskoczyła i o tym chciałam Wam opowiedzieć. Przed podróżą zaopatrzyłam się w książkę wprowadzająca w klimat z legendami i zabawami dla dzieci, a moja wspaniała asystentka Zuzia zrobiła kartę pracy, o której i tak niestety zapomnieliśmy, ale zamieszczam ją na końcu posta. Może komuś się przyda.
Co zwiedziliśmy
Założyłam luźny plan pospacerowanie sobie po Starym Mieście, zwiedzenie Centrum Nauki Kopernik i ogrodów na dachu biblioteki. Splotem wielu wydarzeń i braku planu zobaczyliśmy dużo więcej i nabraliśmy ochoty na więcej!
Dzień 1 Stare Miasto
Pierwszy dzień to było właściwie późne popołudnie. Po podróży poszliśmy na spacer śladem najbardziej uczęszczanych miejsc czyli Stare Miasto, Zamek Królewski pomnik Syrenki. Zagubiliśmy się w mieście bez planu i oczekiwań.(tak też potrafię i uwielbiam!) Później pochodziliśmy po Bielanach, bo tam przy ostatniej stacji metra wynajmowaliśmy apartament i muszę powiedzieć, że Warszawa mile nas zaskoczyła. Nie była zatłoczona, głośna i betonowa, a przestrzenna i zielona z dużą ilością miejsc w których można się było zaszyć przed zgiełkiem.

Dzień 2 Służewiec
Nasza córka uwielbia konie i dzięki jej miłości oraz przemiłego spotkania z rodziną trafiliśmy na tor wyścigowy. Była to niedziela, pogoda piękna wiosenna. Nie planowałam, nigdy nie byłam, nie miałam żadnych doświadczeń z tą dyscypliną Oprócz kilku scen z filmów nie wiedziałam czego się spodziewać. Okazało się, że wyścigi są widowiskowe a Służewiec jest miejscem, w którym jest co robić. Chociaż na samym początku trudno było mi się zorientować nawet gdzie jest start, a gdzie meta to jednak szybko wpadłam w gorącą atmosferę zakładów, prezentacji koni, które są po prostu piękne, lśniące i długonogie. Jedyne czego żałuje to tego, że nie było eleganckich pań w słomkowych kapeluszach jak na filmach;) Ale takie atrakcje to może w inny dzień, kto wie. Później obiad, spacer na plac zabaw i podróż metrem do pokoju.

Dzień 3 Centrum Nauki Kopernik
Tego miejsca nie trzeba reklamowań. Wiedziałam o nim nawet ja, w mojej małej wsi mimo, iż nie interesowałam się nigdy specjalnie atrakcjami w Warszawie. Jedyne co podpowiem to to, że jeśli jest to możliwe podzielcie sobie zwiedzanie na raty albo podzielcie się dziećmi i powoli zwiedzajcie wybrane obszary, inaczej skończycie jak ja ganiająca po Centrum za synem, który chciał wszystkiego dotknąć, szybko tracił zainteresowanie i biegł dalej. A ja za nim nie zdążywszy nawet doczytać czego właśnie doświadczyliśmy. Wyszłam przebodźcowana i głodna. Ale wrażenia niesamowite. Same wejście, jego ogrom i pomysłowość robi wrażenie! Wniosek jest taki, że w tym przypadku przydałby się plan tego co chcemy obejrzeć w pierwszej kolejności inaczej można nabawić się zawrotu głowy. Później zwiedziliśmy ogrody na dachu biblioteki, które są niedaleko Centrum. Ostrzegam ze jest tam gorąco! Na koniec spacer po Powiślu i zmęczeni wróciliśmy do pokoju. Żałuję, że nie udało nam sie zwiedzić drugiego brzegu Wisły. Byliśmy na tym oficjalnym, grzecznym, a na drugim widać było plażę leżaczki i dużo zieleni. Musimy koniecznie nadrobić
Dzień 4 IX Fort Sadyba

Tym razem cos specjalnie dla naszego miłośnika militariów, czyli Igora no i mojego męża. IX Fort to ogromny obiekt z bardzo dużą ekspozycją na świeżym powietrzu. Dla mnie najciekawsze momenty to samolot dwupłatowy „Antek” An-2, który oprócz tego, że wiąże się z rodzinną historią, to na dodatek pod skrzydłem miał ustawiona ławeczkę. W cieniu skrzydła można było nieco odetchnąć od słońca. Drugi obiekt, który przykuł moją uwagę to kapsuł kosmiczna Mirosława Hermaszewskiego. Nie spodziewałam się, że jest ona taka mała. Trudno było oprzeć się refleksji nad tym jak czuli się kosmonauci w tak małym pojeździe-pyłku w bezkresnym kosmosie. Zdecydowanie polecamy to miejsce. Kiedy zwiedzaliśmy go w majowy wtorek było tam praktycznie pusto, także oglądaliśmy nieśpiesznie w ciszy i spokoju. Później zupełnie przypadkiem znaleźliśmy się w Łazienkach. Zobaczyliśmy jedynie mały kawałek ale przykuły naszą uwagę pięknie kwitnące bzy i stare ogromne drzewa z których zbiegały wiewiórki. Dzieci były zachwycone. No i zapomniałabym jeszcze byliśmy na wspaniałym błotnym placu zabaw z akweduktami wodnymi i górą piasku.

Dzień 5 Centrum i powrót do domu
Centrum Warszawy prezentuje dokładnie taki obraz tego miasta jaki miałam przed wyjazdem. Dużo betonu i szarości. Jeżeli ktoś jedynie przesiada się na Dworcu Centralnym i widzi tylko to, to niestety będzie miał mylne wrażenie, że to miasto wygląda właśnie tak. My odnieśliśmy wrażenie, że Warszawa składa się z malutkich mieścinek/dzielnic a każda z nich (przynajmniej te które widzieliśmy) ma swój charakter, swój park, swoje centrum. Nabraliśmy ochoty zwiedzić kolejne dzielnice Warszawy i na pewni pojedziemy jeszcze raz. Poniżej zamieszczam kartę pracy polegająca na odnalezieniu kilku miejsc w Warszawie.
